Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudolf Erwin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudolf Erwin. Pokaż wszystkie posty

4 września 2015

I'm a little dys-FUN-ctional, don't you know?


RUDOLF RUBY ERWIN — właściciel pubu The Wolf
okazjonalnie współpracuje z Bractwem i wyrywa laski na własny biznes; pije jak szewc
naginanie czasoprzestrzeni i tworzenie nowych wymiarów czasoprzestrzennych

Niech szeroki prostoduszny uśmiech, który często rozpromienia jego twarz, nie zwiedzie cię — jeżeli coś pójdzie nie po jego myśli, wyciągnie strzelbę spod lady i odstrzeli ci łeb, zanim zdążysz jakkolwiek zareagować. Przeżyte lata nauczyły go, że tylko szybkie reakcje pozwalają na zagwarantowanie sobie bezpieczeństwa, a krew na rękach wpisana jest w ryzyko zawodowe; nie bawisz się, nie żyjesz.
W jego świecie nie ma podziału na czarne i białe, wszystko widzi w szarościach, sam zresztą działa w tak zwanej szarej strefie. Za odpowiednie pieniądze załatwi ci wszystko, nawet słonia w karafce, nie mówiąc już o tak rutynowych zleceniach jak fałszywa tożsamość, przeszczep organów czy zlikwidowanie niewygodnej teściowej. Wycenić potrafi wszystko, nawet cudze życie, i robi to bez mrugnięcia okiem, bo przecież żadna praca nie hańbi. A że czasami dostaje się zlecenie na głowę własnego brata to już inna sprawa, cóż takie życie. .
Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych; słowa nie da się działają na niego jak płachta na byka i mobilizują do działania. Jeżeli na czymś mu zależy to nie istnieją dla niego żadne przeszkody; wykopiesz go drzwiami to wejdzie oknem. Przy okazji spierze kilku gości po mordzie i chociaż nie posiada żadnych specjalnych umiejętności fizycznych, pięść ma dosyć twardą i poprzestawiał nią sporo szczęk i nosów. Nie jest superbohaterem, nie jest nawet superzłoczyńcą, sam czasami dostaje po dupie, boli go i krwawi jak każdy człowiek, kolejne blizny do kolekcji nie robią jednak na nim większego wrażenia. W wolnych chwilach pozszywa się sam, a i poskłada towarzyszy boju do kupy, jeżeli wymaga tego sytuacja.
Niby trzydzieści sześć lat przeżyte, a tak naprawdę tysiące. Możliwość nieograniczonego (na ten moment) tworzenia nowych czasoprzestrzeni, pozwoliła mu rozegrać setki scenariuszy własnego życia. I chociaż do późnych lat dziewięćdziesiątych ograniczał się do bycia medykiem wojennym, w końcu odkrył piękno tworzenia nowych wymiarów i wcielania się w nowe role. Pracował i mieszkał więc już na Syberii, utrzymując się z traperstwa; wspiął się po szczeblach politycznej kariery i stał się Sekretarzem generalnym Organizacji Narodów Zjednoczonych; walczył w obydwu wojnach w Zatoce Perskiej; był grabarzem, piekarzem, aptekarzem; był cukiernikiem, skrzypkiem, dziennikarzem sportowym; był tłumaczem przysięgłym, wykładowcą literatury iberyjskiej, inżynierem transportu morskiego; wreszcie też przyjął święcenia i nauczał protestantyzmu w zabitej dechami dziurze. Do tego wszystkiego brakowało tylko, aby założył nową religię, zamierzał to jednak zrealizować w najbliższym czasie, w jego wypadku bowiem co się odwlecze to nie uciecze.
Dzięki setkom wcieleń i własnym doświadczeniom wie dwie rzeczy: aby zawsze pilnować swojego tyłka i nie przedkładać nigdy czyjegoś dobra ponad własne — można wtedy zbytnio się sparzyć. Samotny wilk bez stada dba zawsze tylko o siebie. 

Szablon sponsoruje OSCORP. Przy jego tworzeniu nie ucierpial zaden pajeczak.